Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
rette mich

Być przy tobie

Rano obudziłam się w swoim pokoju i ktoś obejmował mnie w pasie. Ktoś leżał za mną i trzymał ręke na mojej tali. Odwróciłam się niepewnie w strone osoby która obok mnie leżała
- Bill co ty tutaj robisz? - zapytałam cicho, przecierając oczy
- Chciałam przy tobie pobyć... - Zaczął. Ja spojrzałam na niego dziwnie - Dobrze, już sobie ide - oznajmił puszczając mnie i usiadł na łóżku plecami do mnie. Usiadłam za nim i objęłam go od tyłu.
- Długo już tutaj jesteś? - zapytałam cicho miłym głosem
- Nie wiem... Może godzine - odezwał się równie cicho jak ja. Złapał mnie za ręce i posadził sobie na kolanach. - Jesteś wciąz na mnie zła? - zapytał po chwili ciszy. Ja oparłam dłowe o jego ramie i wtuliłam się w niego
- Nie jestem zła... - zaczęłam ale przerwało mi pukanie do drzwi. - Prosze - odezwałam się
- Dish nie widziałaś może Bii... - w drzwiach stanęła Naomi - O Bill, a ja cie wszędzie szukam - uśmiechnęła się miło
- Już ide chwila - odezwał się i wstał z łóżka stawiając mnie na podłodze. - Przyjde później - szepnął do mnie i pocałował w policzek
- nie musisz... Możesz nie wracać - odezwałam się nie miło i usiadłam na łóżku.
- Naomi poczekaj na mnie u mnie w pokoju, musze pogadac z Dish - odezwał się Bill podchodząc do Naomi, ona posłusznie kiwnęła głową i wyszła. Bill usiadł obok mnie na łóżku ale ja odsunęłam się od niego
- Wybacz zapomniałam że jesteś już zajęty - odezwałam się nie miło i weszłam do łazienki trzaskając za sobą drzwiami
- Dish prosze cie, to nie tak! - Bill pukał w drzwi
- Odejdz z tąd! nie wiem co mnie naszło że znów ci uwierzyłam! Wynoś się i zabierz ze sobą wszystkie swje kłamstwa! - krzyknęłam zapałakana
- Dish błagam cie! Nie rób nic głupiego i wysłuchaj mnie! - mówił głośno szarpiąc za drzwi. Ja usiadłam na rogu wanny i płakałam cicho. - Dish otwórz mi te cholerne drzwi bo je wywarze! - krzyknął szarpiąc za klamke
- Zostaw mnie! - krzyknęłam zapłakana.
- Jak chcesz... Nie będę ci sie narzucać, ale mogłabyś mnie chodziasz wysłuchać! - krzyknął uderzając pięścią w szybe drzwi tłukąc ją na milion części. Syknął tylko z bólu i słyszałam jak przeklina. Włożył ręke przez szybe i otworzył sobie drzwi
- Boże Bill! Krwawisz- odezwałam się. On podszedł do mnie powoli
- Porozmajaj ze mną prosze... - jęknął. Ja tylko spuściłam głowe.


Dish 11/10/2006 21:33:41 [komentarzy 12] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Nie dam ci spokoju!

Wyszliśmy wszyscy na podjazd. Tom niósł moją torbe do bagarznika ich służbowego vana.
- Miłej zabawy. Mam nadzieje, że szybko do nas wrócisz - uśmiechnęła się miło Edith
- Nie wiem czy to dobry pomysł... Nie jestem do końca przekonana czy powinnam jechać- Szepnęłam do niej
- Oczywiście że powinnaś, jesteś gwazdą pamiętasz - oznajmiła pewnym głosem trzymając moją twarz w dłoniach. Ojciec podszedł do mnie niepewnie i spojrzał na mnie. Edith odsunęła się.
- Dish ja chciałem... - zaczął
- Dish jedziemy! - usłyszałam za sobą głos Toma
- Wybacz musze już isc - oznajmiłam sucho i podeszłam do samochodu. Pierwszy wszedł Tom, ja zaraz za nim a na końcu Bill. Kierowca odpalił silnik i wpatrywałam się tylko przez szybe w smutną mine ojca. Jechaliśmy w ciszy. Siedziałam obok Toma a Bill z przodu. Wkońcu Tom wyjął z kieszeni telefon i zaczął pisać sms-a. Po chwili rozległ się dzwonek komórki Billa. Tom schował swój fon do kieszeni a Bill tylko spojrzał na niego. Po chwili Tom wstał i przesiadł się na sam przód obok kierowcy. Bill natomiast usiadł obok mnie. Ja odwróciłam głowe i wpatrywałam się w widoki za oknem.
- Dish... Prosze cie przestan - Bill odezwał się cicho
- Zostaw mnie wkońcu w świętym spokoju! - odezwałąm się dość głośno
- No ty chyba śmieszna jesteś... I myślisz że cie tak poprostu zostawie? No to zapomnij bo ja nie alien jestem... - oznajmił ironicznie i oparł się o siedzenie. Patrzał przed siebie w ciszy. Ja zaśmiałam się cicho i oparłam głowe o szybe. Jechaliśmy dość długo, wkońcu znaleźliśmy się na miejscu, w ogromnym hotelu. Weszliśmy spokojnie na nasze piętro gdzie już czekali na nas Gustav i Georg
- Gucio! - krzyknęłam radośnie widząc chłopaka w drzwiach jednego z pokoji. Objęłam go mocno
- Fajnie cie widzieć mała - odezwał się wesoło. Chłopaki miło mnie przywitali. Bill odrazu zmył się do swojego pokoju za to my w czwórke rozsiedliśmy się w pokoju Toma. Siedzieliśmy na dywanie z nudów
- Gramy w butelke? - zapytałam z cfanym uśmieszkiem
- Taa ino zawołam Zoye - odezwał się Gustav i wstal z podłogi. Ja dziwnie na niego popatrzałam
- A kto to jest Zoey? - zapytałam cicho kiedy Gustav wyszedł z pokoju
- Jego dziewczyna - odezwał się Georg miło się uśmiechając
- Ahaaaa.... - jęknęłam - Faaajnie - uśmiechnęłam się szczerze
- Tak wiemy - zaśmiał się Tom.
- No ona już śpi... - w drzwiach stanął Gustav
- I my chyba też powinniśmy - dodał Georg kończąc wypowiedz Gustava
- No to zbieramy sie - zaśmiałam się wstając z podłogi - Narazie chłopaki - dodałam wychodząc z pokoju Toma.
- Tam jest twój pokój - oznajmił Tom wystawjając głowe zza drzwi
- Dzieki, trafiłabym - zaśmiałam się dość głośno szydząc z Toma. On tylko sie uśmiechnął i zamknął drzwi.


Dish 11/10/2006 21:33:13 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Kocham i nienawidzic

Przepraszam za nieobecnosc :( ale ja mam problemy z netem wiec musicie mnie zrozumiec :( nie wiem kiedy bedzie kolejna nocia :( jestem teraz u kumpeli a notke zapisalam na dyskietce bussiaki i dzieki za komcie

Klaudius kochanie dziekuje =*

Następnego dnia z samego rana ktoś wtargnął do mojego pokoju.
- Dish wstawaj! - usłyszałam miły i rozradowany głos Edith
- Która godzina? - wybełkotałam szeroko ziewając. Ona podeszła i wyrwała mi z ręki kołdre
- Wstawaj śpiochu! - krzyknęła wesoło
- Dobra dobra już wstaje... - jęknęłam podnosząc się z łóżka. Wyszłyśmy z pokoju ja w samej koszuli nocnej] i zeszłyśmy po schodach do kuchni
- Cześć - usłyszałam znajomy głos. Przetarłam oczy i spojrzałam w strony mówiącego
- Tom! - krzyknęłam wesoło i rzuciłam się chłopakowi na szyje - Tom co ty tu robisz? Jak? Gdzie reszta? no powiedz coś! - mówiłam szybko a on tylko na mnie spojrzał
- Edith mnie tu przywiozła... Słyszałem że ci tęskno - uśmiechnął się miło. Ja znów go obiełam
- Ciesze się że jesteś - szepnęłam wtulając się w niego.
- Ubieraj się mała, jest rozdanie statułetek, jedziesz ze mną - oznajmił miło - Porywam cię z tąd na kilka dni więc weź ze sobą kilka potrzebnych rzeczy - dodał siadając przy stole w kuchni
- Oj dziękuje dziękuje! - krzyknęłam radośnie i objęłam Edith. Ona złapała mnie za ramiona
- Idz do swojego pokoju, tam czeka niespodzianka - szepnęła do mnie cicho i klepnęła mnie w ramie. Spojrzałam na nią niepewnie i wolnymi krokami szłam w strone swojego pokoju. Popchnęłam rękom drzwi które cicho zaskrzypiały. Zamarłam... Na moim łóżku siedział Bill i wpatrywał się w zdięcia, a najgorsze jest to że to były jego zdięcia...
- Co ty tutaj... - zaczęłam niepewnie
- Miło cie widzieć, dziękuje dobrze sie mam - zaśmiał i wstał z łóżka - przepraszam że pojechaliśmy tak bez pożegnania... Naprawde chciałem przyjść ale nie mogłem czekać aż się obudzisz... Czekałem przysięgam - mówił do mnie spokojnie
- Wyjdź! - odezwałam się dość głośno wskazując mi na drzwi
- Dish... Słuchaj to nie tak jak myślisz, kocham cie i brakuje mi twojej obecnosci - oznajmił podchodząc do mnie. Ja zrobiłam gwałtowny krok w tył
- Wynoś sie! Nie chce cie widzieć! mówisz że ci za mną tęskno tak? A już znalazłeś sobie kogoś innego! Więc się z tąd wynoś bo ja sie w takie zabawy nie mam zamiaru bawić! Precz! - krzyczałam na niego i kiedy wyrzuciłam go za próg mojego pokoju zatrzasnęłam za nim drzwi. Miałam dość jego kłamstw i przekrętów... Usiadłam na podłodze obok łóżka i płakałam... Z jednej strony brakowało mi go bardzo a z drugiej nie chciałam go więcej widzieć... Ale ta pierwsza chyba jednak była silniejsza.


Dish 11/10/2006 21:31:32 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Nawet najgorsi wrogowie sa przyjaciolmi

Wieczorem wyszłam cicho z pokoju. Zeszłam po schodach do kuchni i usiadłam przy stole. Siedziałam tak wpatrując się w ściane. Do kuchni weszła Edith. Spojrzała na mnie i zaczęła się kszątać po kuchni.
- Chcesz kawe? - zapytała mnie spokojnie, miłym głosem. Spojrzałam na nią niepewnie
- Poprosze - odezwałam się cicho. Ona postawiła dwie filiżnaki, nasypała do nich kawe i postawiła wode. Usiadła koło mnie i spojrzała na mnie
- Coś cie trapi? Może chcesz pogadać? - odezwała się równie miło jak poprzednio
- Czemu jest pani do mnie taka miła? - zapytałam troche surowo.
- Oj gdzie tam pani? aż tak staro wyglądam? -zaśmiała się a ja razem z nią - Mów mi Edith wklońcu nie jestem wiele starsza - oznajmiła miło. Ja oparłam głowe o stół i zakryłam twarz rękami.
- Nie musi pani być taka miła - odezwałam się i wstałam od stołu. Poszłam na góre do pokoju. Wyjęłąm z szuflady zdięcia Billa, Toma, Georga i Gustava. Wzięłam do ręki zdięcie Billa i oparłam się plecami o łózko. Po chwili do pokoju weszła Edith z filiżanką
- Tu masz kawe - uśmiechnęła sie i postawiła kawe na biurku. Usiadła obok nie na podłodze i spojrzała na zdięcie Billa - Twój... chłopak? - zapytała niepewnie.
- Nie... Ona ma swoją ukochaną, nie ma mniejsca na nieidealną mnie w jego idealnym świecie - oznajmiłam i poczułam że zaraz się rozpłacze. Ona mnie objęła
- Powiesz mi co się stało? - zapytała spokojnie mocno mnie objemując. Ja objęłam ją jak własną matke.
- wyjechał w trase i zostawił mnie samą... Nawet nie zadzwonił i dopiero z gazet dowiedziałam się że ma inną dziewczyna - oznajmiłam już na dobre rozpłakana
- On napewno nie chciał... Może coś się stało - odezwała się mocno mnie obejmując. - Nie płacz maleńka, on wróci po ciebie, będziecie się bardzo kochać i wyjdziesz za niego... Zobaczysz... - szeptała cicho gładząc moje włosy. Siedziałyśmy tak bardzo długo. Opowiedziałam jej bardzo wiele na temat chłopaków. Jak ich poznałam, jak się przy nich czuje, ile dla mnie znaczą. Powiedziałam jej o tym jak odeszła Oktawia ale nie byłam w stanie opowiedzieć jej o tym co zrobił mi ojczym... Nie mogłam, to budziło we mnie wstręt i obrzydzenie. Czułam się przy Edith jak przy własnej matce i chciałam by nią została. Po kilku godzinach wyszłyśmy razem z pokoju trzymając się za ręce jak największe w świecie przyjaciółki.
- Egith odwieść cię do domu? - ojciec zapytał kiedy mijałyśmy go na korytarzu
- Tak... Dziekuje -odezwała się moło i objęła mnie.
- Edith a może zostaniesz na noc? Posiedzimy i zrobimy sobie maraton filmnowy? A rano śniadanko? - odezwałam się z uśmiechem na ustach. Ona objęła mnie jeszcze mocniej i zaśmiała się
- Wybacz Dish nie dzisiaj... Mam mnustwo pracy, ale objecuje ci że kiedyś zrobimy sobie ten maraton flimowy - uśmiechnęła się.
- No to idziemy - ojciec podał jej płaszcz i wyszłam razem z nimi na podjazd. Weszli do służbowego auta ojca i odjechali. Długo machałam Edith na pożednainie. To było to czego potrzebowałam... szczera rozmowa.


Dish 1/10/2006 10:33:14 [komentarzy 4] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Uderzysz?UCIEKNE

Rano obudziłam się dość wcześnie. Słońce padało na poduszke i świeciło mi po oczach. Wstałam i przebrałam się. Nie wchodziłam do łazienki. Wyszłam na korytarz do łazienki na piętrze. Zeszłam do kuchni gdzie już czekało na mnie śniadanie. Oparłam głowe o stolik i siedziałam tak w ciszy
- Dish - usłyszałam głos ojca. Spojrzałam tylko na niego i wstałam od stołu - zaczekaj - odezwał się i złapał mnie za ręke
- No... - jęknęłam od niechcenia
- Dish prosze cię bądz miła dla Edith prosze cie - odezwał sie dziwnym głosem
- Tak jasne... - przytaknęłam i chciałam odejść ale w drzwiach kuchni ukazała się blądynka w samym szlafroku
- Dzięndobry Edith jak ci sie spało? - ojciec uśmiechnął się do niej i objął ją w biodrach
- Co ona tu robi?! - prawie krzyknęłam - przepraszam was bardzo ale ja w takich warunkach życ nie będę, exkiusmi ale mnie sie chyba należą jakieś wyjaśnienia - oznajmiłam zbulwersowana
- Ja ci nic nie będę wyjaśniać! - krzyknął ojciec i podniusł na mnie ręke ale Edith złapała go za rękaw
- Nie uderzysz dziecka! - oznajmiła poważnie i spojrzała na niego wrogo
- Zjedzcie mi z oczu! - krzyknął ojciec i odsunął się od nas
- Wporządku! Masz racje wróce sobie do matki tam mi z pewnością będzie dobrze! - krzyknęłam i wyszłam z kuchni podrodze tłukąc wszystko co stanęło mi na drodze
- Dish zaczekaj! - usłyszałam głos Edith. Nie zatrzymałam się szłam dalej w swoją strone. Weszłam do pokoju i wyjęłam z pod łóżka torbe podróżną. Edith weszła zaraz za mną
- Dish posłuchaj... - szepnęła do mnie i usiadła na łóżku. - Twój ojciec i ja spotykamy sie już dwa tygodnie. On jest zakochany zreszą ja też... - zaczęła mówić
- Po co mi to mówisz? Myślisz że ja nie byłam nigdy zakochana? - odezwałam się do niej, już płakałam pakując swoje rzeczy
- Jestem pewna że byłaś i dlatego to zrozumiesz... Ale jeśli nie kochasz to przyjdzie ci to z trudnością - oznajmiła i wstała z łóżka - my chcemy dla ciebie dobrze, jak najlepjej. Nie uciekaj od nas - odezwała się i złapała za klamke
- Ja... Ja kocham... bez wzajemnosci... - szepnęłam do niej jakby żaląc się
- Jeśli będziesz chciała porozmawiać to ja zawsze moge zastąpić ci najlepszą przyjaciółkę, zawsze możesz na mnie liczyc - uśmiechnęła się i wyszła.Ja rozpłakałam się i usiadłam na łóżku. Sama nie wiem czemu ale polubiłam ją...
Tekst do lewej


Dish 1/10/2006 10:32:40 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Nowa Ja

Siedziałam w swoim pokoju. Byłam zła na ojca. Powoli zbliżał się wieczór a ja siedziałam w ciszy w pokoju. Po jakimś czasie zasnęłąm w swoim łóżku. Rano obudziła mnie nowa służąca która weszła do pokoju z tacą.
- Panienko śniadanie, kamerdyner zaraz przyniesie panience gazety - oznajmiła kładąc tace na stole. Nie chciałam jeść. Do pokoju po chwili wszedł kamerdyner z pudłem pełnym gazet. Postawił je na biórku i wyszedł bez słowa. Wyjęłam z pudła BRAVO i na okładce oczywiście było zdięcie chłopaków. Oczywiście był i wywiad. Otwarłam gazete na stronie 6 gdzie spodziewałam się wywiadu ale zobaczyłam zdięcie Billa i Naomi... Już wiedziałam co to znaczy... Nowa dziewczyna Billa, nowa marionetka... nowa JA?! Zamknęłam gazete i włożyłam ją du pudła. Siedziałam w pokoju do wieczora. Wkoncu usłyszałam czyjeś śmiechy i chihoty na korytarzu. Podeszłam do drzwi. Śmiechy nasilały się. Otwarłam drzwi szeroko i zobaczyłam ojca z jakomś panienką. Miała krótką elegancką spódniczke i żakiecik. Była młodą blądynką, kręcone włosy, dość mocny makijarz. Ojciec obejmował ją od tyłu wokół tali, śmiali się dość głośno.
- Dish... to jest... yyy... - spojrzeli na mnie obydwoje troche nie pewnie
- Nie musisz sie tłumaczyc - oznajmiłam sucho i trzasnęłam drzwiami. Usiadłam w pokoju na łóżku. Już wiedziałam, co było powodem zmiany zachowania ojca. Wzięłam pudło, zapałki i weszłam do łazienki. Otwierałam gazety pokolei. W każdej było inne zdięcie Billa i Naomi... Jak siedzi mu na kolanach, jak ją obejmuje... Pokolei wrzucałam gazety do wanny. Wkońcu kiedy już wszystkie w niej były zapaliłam zapałke i podpaliłam gazety... Miałam tego dość. Łzy już płyneły mi po policzkach. Kiedy się spaliły zalałam je wodą i zostawiłam, uratowało się tylko jedno zdięcie Billa... Założyłam je za lustro tak bym mogła czasem na nie zerkać. Położyłam się na łóżku. Wciąż słyszałam głosy ojca i tej blondynki. Wkońcu zasnęłam.


Dish 1/10/2006 10:32:13 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

.........

Obudziłam się w szpitalu. Znałam to miejsce już całkiem nieźle. W pokoju nikogo nie było. Leżałam na łóżku w ciszy wpatrując się w sufit. Drzwi uchyliły się i zobaczyłam w nich ojca.
- Dish... Dlaczego Oktawia wyjechała? Pokłóciłyście się? - zapytał troche niemiło. Nie odezwałąm się. On usiadł obok mnie.
- Gdzie chłopaki? - zapytałam cicho. On spojrzał na mnie
- Wrócą za dwa miesiące... - oznajmił - Są w trasie - sprostował.
- I nawet nic nie powiedzieli... - jęknęłam jakby sama do siebie. Ojciec nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął. Wstał z łóżka i podszedł do drzwi. Ja pociągnęłam nosem... Chciało mi się płakać.
- Nie płacz... świat jest pełen niespodzianek - oznajmił wesoło i wyszedł z pokoju. Leżałam tak spobie spokojnie na łóżku. Ciągle dostawałam jakieś tabletki, nie mogłam już na nie parezeć. Co chwile wymiotywałam. Nie mogłam jeść, nie umiałam. Aparatura trzymała mnie przy życiu przez kolejny tydzień. Przez ten tydzień nie wystawiłam nosa zza drzwi sali. Ojciec co jakiś czas mnuie odwiedzał za każdym razem z dziwnie uradowaną miną.
- Oni mnie nienawidzą... - odezwałam się do ojca kiedy przyszedł po mnie pod koniec tygodnia
- Oni są w trasie, nie przejmuj sie kiedyś wrócą - oznajmił ojciec podając mi ciuchy.
- Ale tato... Oni wyjechali, zapomnieli o mnie... - oznajmiłam poważnie blizka płaczu
- nikt o tobie nie zapomniał - sprostował
- Tak jasne... - jęknęłam. Weszłam do łazienki i ubrałam sie, uczesałam i umyłam twarz. Łzy co chwile płyneły po policzku. Kiedy wyszłam ojciec złapał mnie za ramie i wyprowadził ze szpitala. Wziadłam do jego samochodu i siedziałam cicho.
- Dish nie przejmuj się tak - ojciec spojrzał na mnie z troską. Westchnęłam tylko ciężko i włączyłam radio samochodowe bardzo głośno.


Dish 24/09/2006 13:13:34 [komentarzy 5] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Odchodze do lepszego świata

Usiadłam na schodach pod drzwiami domu i siedziałam tak jakiś czas. Patrzałam wciąz na droge po której jakiś czas temu przejechał czarny MiniVan z moją przyjaciółką w środku... Tak zastanawiałam się, koniec wszystkiego? Zespołu, ambicji? Koniec przyjaźni, wiecznych zwierzeń i tajemnic? Koniec wzajemnego wspierania i wsłuchiwania sie? Koniec tego co kiedyś nazywałam 'szczęściem'... Gdyby się tak głębiej zastanowić nic nie straciłam ale jednak ból zostaje... Siedziałam tak właśnie sobie na schodach i płakałam... Czułam się niepotrzebna, opuszczona i zaniedbana... Wszystko kręciło się teraz wokół mnie, każdy najmniejszy i najdrobniejszy szczegół doprowadzał mnie do furii... Rozwiązane sznurówki, niezapięty sweter, ramiączka u bluzki, branzoletki na rękach, łańcuszek na szyji... Wszystko potrafiło mnie nieźle wkurzyć. Czułam się malutka, niewidzialna, niepotrzebna. Szczególnie po jej słowach 'musze od ciebie odpocząć' tak jakby... Heh... Odpocząć w tym języku znacyz zapomnieć, wymazać z pamięci zabić a nie odpocząć i wrócić... Bo w sumie tak naprawde chyba jej już nie zależy skoro odeszła... Wstałam ze schodów i weszłam do domu. Poszłam do swojego pokoju. Siedziałam tam jeszcze jakiś czas dopuki się nie ściemniło. Ojciec krzątał się pomiędzy swoją sypialnią a gabinetem. Ja siedziałam na łóżku i nie przestawałam płakać. Byłam okropnie roztrzęsiona. Wyjęłam z szuflady tabletki na sen... Wzięłam całą garść... Nie myślałam wiele, wiziełam kolejne kilka i znów i znów... Siedziałam na łózku i patrzałam na etykiete z tabletek. Kręciło mi się w głowe i czułam że głowa zaczyna mnie boleć cotaz bardziej i bardziej. Prawie puste opakowanie upadło na podłoge a ja opadłam delikatnie na łóżko... Czułam się wyzwolona... Już nic mnie tutaj nie trzymało... Wszystko się skończyło i moje życie. Czułam się wolna! Czekałam na śmierć, czekałam na zbawienie!


Dish 24/09/2006 13:12:42 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Żegnajcie

Po jakimś czasie do domu wszedł Gustav i Georg. Spojrzeli na mnie jak na wariatke. Ja siedziałam na podłodze przy Tomie i mocno go obejmowałam.
- Co jest? - zapytał Georg pochylając się nademną - wszystko z nią wporządku? - miał wiele troski w głosie. Tom tylko kiwnął głową i podniusł mnie z podłogi. Na rękach zaniusł mnie do salonu. Usiadł na kanapie i posadził mnie sobie na kolanach. Objął mnie mocno i trzymał tak przy sobie.
- Pasujecie do siebie - szepnął Georg. Tom spojrzał na niego pytająco
- To moja przyjaciółka i ona kocha mojego brata ja tak wcale nie myśle - oznajmił patrząc na mnie.
- Twoja przyjaciółka nic tutaj nie znaczy - odezwałam się odsuwając od niego. Zeszłam z jego kolan i wzięłam sweter przewieszony przez fotel. Po cichu wyszłam z domu bliźniaków i szłam przed siebie. Szłam przed siebie w ciszy. Weszłam do cichego i ciemnego domu. Myślałam z początku że jest i pusty ale usłyszałam głośnego rocka w pokoju Oktawi. Chciałam teraz iść i wypłakać się przy niej. Tak bardzo chciałam z nią porozmawiać, usłyszeć chodziasz głos swojej przyjaciółki. Rzuciłam wszystko w przedpokoju i weszłam pod schody trzymając się za poręcz. Zapukałam do drzwi jej pokoju. Muzyka ucichła
- Prosze! - krzyknęła a ja weszłam do pokoju. Drzwi lekko zaskrzypiały i ona spojrzała na mnie. Zauważyłam, że się pakuje.
- Jedziesz gdzieś? - zapytałam spokojnie. Ona nie odpowiedziała, wciąż patrzała w szafe co chwile wyciągając z niej jakieś rzeczy. - Jesteś na mnie obrażona? - zapytałam po jakimś czasie. Ona zamknęła szafke z ciuchami.
- Nie... Poprostu... Chce od tego wszystkiego odpocząć - oznajmiła troche się wahając
- Co znaczy od tego wszystkiego? Od czego chcesz odpoczywać? Pojedziemy razem gdzieś... Może pod namioty? - uśmiechnęłam się do niej. Ona nie parzała na mnie
- Nie Dish... To od ciebie musze odpocząć - oznajmiła beznamiętnie i wrzuciła swój sweter do torby. Nałożyła na nogi glany i wyszła z pokoju. Spojrzałam tylko w strone zamykających się za nią drzwi. Wyszłam z jej pokoju zostawjając za sobą drzwi otwarte. Weszłam do swojego pokoju i tych drzwi również nie zamknęłam. Usiadłam na łóżku tak by móc widzieć co się dzieje na korytarzu. Kamerdyner pomagał jej znosić torby do salonu. Było koło 12 po południu. Wkońcu ona zamknęła swoje drzi i stanęła na przeciwko moich drzwi z pokoju z torbą w ręce i patrzała na mnie. Przez chwile jakby czytała w moich myślach, nie odrywała odemnie wzroku
- Oktawia... - zaczęłam i wstałam z łóżka. Ruszyłam powoli w jej strone
- Żegnaj - odezwała się i odwróciła głowe. Zeszła po schodach do drzwi i wyszła z domu. Na zewnątrz czekał juz na nią nasz służbowy MiniVan. Wsiadła do niego i spojrzała na mnie przez szybe. Założyła mp3 na uszy i patrzała na mnie przez chwile. Po jakimś czasie zamknęła przyciemniane szyby. Chwile tak stałam wpatrując się w logo naszego zespołu które było na drzwiach furgonetki. Samochód odjechał... Razem ze wszystkim co miałam w życiu... Straciłam ją na zawsze.


Dish 24/09/2006 13:11:57 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Nawet teraz kiedy to już koniec Ty potrafisz kłamać...!

Przepraszam....ale mialam zwalony komp i jestem w kawiarence =//


Doszłam do domu bliźniaków a w zasadzie to dobiegłam. Zadzwoniłam do drzwi. Stałam tak chwile ale nikt nie otwierał. Oparłam się zdyszana o drzwi plecami i wyjęłam z kieszeni telefon. Wykręciłam numer do Toma. Jeden sygnał... Drugi... Ktoś otworzył drzwi i wpadłam do ich domu
- O Tom... - zaśmiałam się i podałam mu mój telefon. On schował swój do kieszeni i podniusł mnie z podłogi.
- Bill jest... - zaczął
- Tak wiem u siebie - zaśmiałam sie i wbiegłam do ich domu prosto na góre.
- Dish czekaj! - krzyknął kiedy złapałam za klamke i wpadłam do pokoju Billa. On siedział na łóżku a obok niego jakaś dziewczyna. Miała krótkie czarne włosy zcięte na chłopca, jeansową koszule i jeansy spodnie. Obydwoje spojrzeli na mnie. Zdezorientowałam się i rozejrzałam po pokoju.
- Cześć Dish... To jest... - zaczął
- No cześć... Tak właśnie chciałabym wiedzieć - przerwałam mu. Ona pochyliła się nad jego ramieniem
- Co to za dziewczyna? - zapytała noby cicho. Miała bardzo dziewczency głosik.
- To właśnie jest... Dish... moja yyy.... koleżanka... Przynosi mi czasem książki - skłamał i uśmiechnął się do niej.
- Cześć, Naomi jestem - uśmiechnęła się miło i wyciągnęła do mnie ręke. Podałam jej ręke.
- To KOLEŻANKA już sobie idzie - oznajmiłam troche opryskliwie i wyszłam z pokoju.
- Dish... Dish słuchaj on tylko... - zaczął Tom kiedy mijałam go w przedpokoju
- On tylko mnie okłamuje... i ją też a ona na to idzie - oznajmiłam z niewyraźną miną nie zatrzymując się. Tom szedł za mną.
- Dish posłuchaj! - krzyknął łapiąc mnie za ręke. Ja wyrwałam mu swoją dłoń i szłam dalej przed siebie. Złapałam za klamke i chciałam wyjść ale Tom złapał mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Byłam zła... wsciekła i chciałam krzyczec... Uopadłam na kolana i zaczęłam płalać. Tom klęczał za mną i mocno mnie obejmował.
- Wypłacz sie mała... - szepnął do mnie i pocałował mnie w policzek.


Dish 24/09/2006 13:11:19 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Bądz Tylko Moja

Po jakimś czasie doszliśmy na ogromną, ciemną polane. Gustav złapał mnie mocno za ręke i szedł dalej przed siebie wchodząc w wysoką trawe.
- Trzymaj się mnie mocno - odezwał się ciągnąc mnie za sobą. Kiwnęłam tylko głową i powiesiłam się na jego ramieniu. Szliśmy przed siebie w ciszy co jakiś czas oglądając się za siebie. Doszliśmy do małej chatki wśród bujnych traw. Weszliśmy do środka
- I jak ci się podoba nasza kfatera? - zapytał uradowany i zapalił światło które oślepiło mnie wręcz. Przymróżyłam oczy rozglądając się po pomieszczeniu. Było całkiem przytulne.
- Fajnie... A to... yyy... to pewnie Tom namalował? - zapytałam wskazując palcem na grafitii na suficie. Wielki napis DEVILISH widniał na suficie
- Zgadłaś - odparł. Usiedliśmy na kanapie i siedzieliśmy w ciszy dobre półtorej godziny. Później rozmawialiśmy o wszystkim co do tej pory było - Dish musze cie o coś zapytać - Gustav przerwał martwą cisze która panowała od jakiegoś czasu.
- Pytaj - uśmiechnęłam się. On zrobił niepewną mine i troche się zarumienił.
- Słuchaj chciałem cię zapytać czy nie zostałabyś moją dziewczyną? - zapytał nie patrząc na mnie. Zarumienił się dość mocno. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć...
- Gustav wiesz... Ja cie naprawde lubie i jesteś dla mnie jedną z najważniejszych osób mojego życia, to ty przy mnie byłeś kiedy wszyscy odeszli i dziękuje Ci za to jednak... Nie kocham cie... Wybacz - odezwałam się smutnie i wstałam z kanapy. Podeszłam do drzwi i złapałam za klamke. Bez wahania wyszłam z chatki. Szłam przed siebie. Niebo robiło się już różowe. Spojrzałam na zegarek. Było 34 po piątej. Szłam przed siebie w pole.
- Dish! Dish czekaj! Zgubisz sie! - Gustav krzyczał za mną prubójąc mnie dogonić. - Przepraszam jeśli cie uraziło to co mówiłem... - odezwał się kiedy wkońcu mnie dogonił.
- Nie to nie o to chodzi... - jęknęłam cicho siadając na podłodze i wpatrując się w niebo. On usiadł obok mnie i objął mnie ramienim
- Objecaj mi że zawsze będziesz moją przyjaciółką, obojętnie na wszystko i że zawsze będzie mówiła mi co cie gnębi bym mógł ci pomóc - poprosił obejmując mnie mocniej. Ja położyłam głowe na jego ramieniu i zamknęłam oczy.
- Od zawsze, teraz i na zawsze - oznajmiłam poważnie. On zaśmiał się. Siedzieliśmy tak jakiś czas
- Dish... Kochasz Billa? - zapytał mnie wkońcu
- Bill... O matko! - zerwałam się na równe nogi - Gustav ja musze iść, zostawiłam Billa samego z Tomem! - odezwałam się tak jakby Tom miał go zabić
- Nie martw się oni sobie poradzą - zaśmiał się Gustav kiedy ja już biegłam w strone domu.
- Musze, przepraszam cie Gustav! - krzyknęłam i na po rzegnanie pomachałam chłopakowi ręką. On stał i się śmiał po chwili mojego biegu zniknął za horyzontem.


Dish 16/09/2006 11:35:04 [komentarzy 8] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Nie ufaj choć chcesz dać mu zały świat

Bill zasnął dość szybko. Obejmował mnie bardzo mocno i trzymał mni przy sobie jakby bał się że mu uciekne. Wpatrywałam się w jego zamknięte oczy. Pocałowałam go w usta delikatnie żeby się nie obudził i wyśliznęłam się z łóżka. Było 23.17 kiedy wyszłam z jego pokoju. Tom w bokserkach wchodził właśnie do swojego pokoju
- A ty tutaj? - zapytał spokojnie. Uśmiechnęłam sie - jak chcesz, to zostań na noc - odezwał się.
- Nie... ja już będę szła do domu. Trzymaj się Tom - odezwałam się i weszłam na schody
- Czekaj! Zaprowadze cie, nie możesz tak sama iść - oznajmił poważnie.
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się
- Poczekaj ino spodnie ubiore - dodał i wszedł do pokoju. Po pietnastu minutach wyszliśmy z ich domu. Szliśmy wzdłóż ciemnej uliby wlecząc za sobą nogi. Panowała niezręczna cisza, nie wiedziałam o co wolno mi zapytać, co powiedzieć by przerwać ją.
- Jak ci się z Billem układa? - zapytał Tom nie odrywając wzroku od chodnika
- Nie układa sie... Nie ma sie co układać - oznajmiłam poważnie.
- Wiesz musze ci coś powiedzieć - zaczął - Gustav chciał cie dzisiaj zabrać go kina... i wogóle... Słucha nie powinienem cie prosic o to ale może byś się z nim umówiła? - zapytał troche speszony
- Tak pewnie! - oznajmiłam radośnie - zawsze i wszędzie, niech wali drzwiami i oknami, ja zawsze go przyjme - uśmiechnęłam się do niego. Tom też pokazał uśmiech na swojej twarzy. Zrobił dziwny gest i włożył ręke do kieszeni. Wyjął z niej telefon i wykręcił jakiś numer po czym zaczął z kimś rozmowe
- No tak... ehe... No jestem z nią teraz.... no.... no to przyjdz... No jasne... Zgodziła sie...no... no to czesc - zakończył, nie wiele rozumiałam i wpatrzałam się w niego jak w ufo.
- Zaraz tu będzie - oznajmił i wyszczerzył zęby. Po kilku minutach w drzwiach zjawił się Gustav z bukietem czerwonych róż.
- Ey sory że wam przeszkadzam chłopaki... Ale jest wpółdo dwunastej w nocy... - odezwałam się bez entuzjazmu przyjmując kwiaty od Gustava. On spojrzał na mni trcohe podłamany ale po chwili uśmichnął sie
- No to trudno, noc się jeszcze nie skończyła - oznajmił wesoło i złapał mnie za ręke. W trójke wyszliśmy z domu ale Tom skręcił na skrzyżowaniu w inną uliczke i ruszył w swoją strone. Gustav milczał co jakiś czas kopiąc w kamyk
- Gdzie idziemy? - zapytałam poważnie
- Zobaczysz - odezwał się cicho. Ja wzruszyłąm ramionami i szłam dalej za nim.


Dish 16/09/2006 11:33:29 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Opieka nad tobą to dar od losu

Po godzinie siedzenia przy półprzytomnym Billu poczułam się zmęczona. On był wykończony ale od czasu do czasu otwierał oczy i uśmiechał się do mnie.
- Bill... Bill wstań, musisz się umyć i przebrać - lekko go szturchnęłam on spojrzał na mnie i prubował podnieść się z łóżka. Sprawiało mu to trudność. Złapałam go za ramiona i pomogłam mu wstać. Zacząłgaliśmy się do łazienki. On suedział na schodkach przy jakuzzi i wpatrywał się we mnie ze zmęczeniem w oczach. Odkręciłam wode w zlewie i wzięłam ręczni, włożyłam go do umywalki i zmoczyłam. Później namydliłam cały ręcznik mydłem i zakręciłam wode. Położyłam Billowi suchy ręcznik na kolana i zdięłam z niego bluzke. Wzięłam mokry ręcznik z umywalki i usiadłam mu na kolanach okrakiem.
- Przechyl głowe do tyłu i zamknij oczy - odezwałam się do niego. On posłusznie zrobił to co kazałam. Oparł się rękami o podłoge za swoimi plecami i wyeksponował swoją klate. Delikatnie przejechałam ręczniekiem po jego szyji i torsie. Kiedy go już umyłam pomogłam mu dojść do łóżka.
- Zimno mi... - wyjęczał przez zęby. Zakryłam go kołdrą i objęłam. Strasznie drżał.
- Zaraz temu zaradze... ZAraz wracam, leż i nie wychodz z łóżka! - oznajmiłam poważnie i wyszłąm z pokoju - Tom zajmij sie nim na chwile musze skoczyć do domu ! - odezwałam się.
- Po co?! - zdziwił się. Była chyba 22. Pokiwałam mu tylko i wybiegłam z domu. Całą droge biegłam. Wpadłam do pokoju i wyjęłam z szyflady maść miętowom "Vick". Wrzuciłam ją do torby i kilka potrzebnych rzeczy typu fajki, komórka i portfel po czym szybkim biegiem wróciłam do domu bliźniaków. Otwarł mi Gustav. Dziwne że jeszcze u nich siedział.
- Cześć - wyjęczałam zaspapana
- Wszystko w porząsku? - zapytał troche zatroskany. Ja pokiwałam przecząco głową, nie umiałam już z siebie nic wydusić. Uśmiechnęłam się jeszcze tylko i złapałam oddech. Wbiegłam migiem pod schody i weszłam do pokoju Billa. Położyłam torbe na ziemi i wyjęłam z niej maść. Usiadłam na łóżku obok Billa.
- już wróciłaś? - do pokoju Wszedł Tom z herbatą i tabletkami dla Billa.
- Byłam u siebie po maść - oznajmiłam i pokazałam mu ją. On zrobił oczy O_O
- Jak ty to zrobiłaś tak szybko?! - odezwał się
- Biegłam - wystawiłam mu język i podniosłam Billa do pozycji siedzącej.
- Jesteś wielka... Biegłaś dobre trzy przecznice... - oznajmił i wyszedł z pokoju zostawjając nas samych.
- Zdejmij bluzke i położ się na brzuchu - odezwałam się do niego. On posłusznie zrobił co kazałam. Usiadłam na nim okakiem i wylałam mu na plecy miętową maść. Delikatnie wtarłam ją w jego plecy. Siedziałam na nim tak dobre 10 mint. - Odwróć się na plecy, teraz klatka piersiowa - odezwałam się. On odwrócił się i tym razem usiadłam mu na brzuchu. Wtarłam w niego maść i zakryłam kocem po zamą szyje.
- Zostaniesz przy mnie? - zapytał kiedy ubierałam sweter
- Zostane... - szepnęłam i odłożyłam sweter na fotel. Położyłam się obok niego na łóżku a on mnie bojął. - Pachniesz miętom - oznajmiłam. On pocałował mnie w usta - a ty smakujesz jak miód - oznajmił.


Dish 16/09/2006 11:31:50 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Kiedy ciebie przy mnie nie ma
Mój świat na gorsze sie zmienia!



Siedzieliśmy w szpitalu jeszcze kilka godzin. Bill dostał środki uspokajające i zasnął. Leżał na jednej z sal a ja siedziałam pod jej drzwiami oparta o ściane. Wciąż płakałam. Wkońcu kiedy się troche uspokojiłam weszłam do sali gdzie był Bill. Już nie spał. Siedział na łózku w ciszy i wgapiaŁ się w okno.
- Jak się czujesz? - zapytałam cicho drżącym głosem. On nie odwrócił się w moją strone dalej siedział na rogu łóżka wpatrując się w okno. - Słońce... - odezwałam się troche głośniej i usiadłam za nim wtulając się w jego plecy i obejmując go wokół tali. - Misiek uśmiechnij się prosze - szepnęłam mu na ucho. On odepchnął mnie i oparł łokcie o kolana.
- Jak ty byś sie czuła gdyby tak blizka osoba ukarła w twoich ramionach a ty nie mogłabyś nic zrobić! - Wstał i odwrócił się w moją strone. W oczach miał łzy i krzyczał po mnie wymachując rękami - Jak byś się czuła gdyby ktoś kogo kochasz umierał na twoich oczach! NO jak pytam cie przecież! - krzyczał dość głośno. Ja klękłam na łóżku Złapałam go za pasek od spodni i przyciągnęłam do siebie. Objęłam go mocno a on oparł głowe o moją klatke piersiową wsłuchując się w bicie mojego serca. Obejmował mnie w tali cicho łkając. Ja niezważałam na jego łzy, wiedziałam co to znaczy męska duma.
- Nie martw się wszystko się ułoży, zobaczysz - odezwałam się do niego.
- Jeśli i ty odejdziesz to nie wiem co zrobie - oznajmił jeszcze mocniej mnie obejmując.
- Nigdy cie nie zostawie, będę twoim aniołem strużem... Mimo wszystko nie zostawie cie zamego - oznajmiłam cichutko prawie nieusłyszalnie pocałowałam go w czoło gładząc jego włosy. On cicho łakał dławiąc się łzami i drżał przy tym bardzo. Do sali wszedł Tom
- Chodźcie zawieziemy was do somu - odezwał się lekko uchylając drzwi. Wzięłam Billa za ręke i wyszliśmy z sali. Wsiedliśmy do samochodu Gustava. Oktawia, Georg i Gustav już siedzieli w środku. Oparłam się o szybe i objęłam Billa. Czarnowłosy położył głowe na mojej klatce piersiowej i objął mnie. Był blady i wykończony... Chyba miał gorączke. Wkońcu zasnął, czułam że jestem mu potrzebna a on mi. Kiedy dojechaliśmy pod dom bliźniaków Tom pomógł mi wyciągnąć Billa z samochodu. Gustav ciągle mi się przyglądał. Czułam się osaczona...
- Powinnaś przy nim posiedzieć... Chyba ma gorączke - oznajmiła Oktawia, ona to sie znała na wszystkich chorobach. - zaparz mu herbate - dodała po chwili szczerząc się.
- Czy jest jakaś choroba na którą nie masz herbatki? - zapytałam ze śmiechem i złapałam Billa za pasek od spodni bo właśnie runął na podłoge nieprzytomny. - TOM! - wydarłam się prubując podnieść Billa z podłogi. Momo że on jest takie huhro nie byłam w stanie go nawet podnieść. Tom podbiegł i pomógł mi. Zaporowadziliśmy Billa do jego pokoju i położyliśmy go na łóżku.
- Dasz sobie rade? - zapytał mnie Tom. Uśmiechnęłam się do niego
- Jasne - oznajmiłam cicho. Na jego twarzy pojawił się miły uśmiech. Tom położył komórke i portfel Billa na komodzie i wyszedł z pokoju.


Dish 13/09/2006 11:16:00 [komentarzy 3] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz

Jej Śmierć

Zmieniła Wszystko...




Z samego rana, koło godziny szustej rano ktoś wpadł do mojego pokoju bez pukania i zaczął mną potrząsać
- Dish wstawaj, Dish prosze cie - usłyszałam wystraszony głos Gustava
- Co sie dzieje? Nie szaaaarp mną słysze... - ziewałąm półprzytomna
- Samara, ona chce cie widziec. Jest z nią źle - oznajmił wystraszony. Gwałtownie otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Zerwałam się z łóżka i podbiegłam do szafki. Wyciągłam spodnie i jakiś t-shirt. Naciągnęłam spodnie a bluzke poszłam przebrać do łazienki. Wypłukałam usta wodą i złapałam za sweter
- Idziemy, poczesze sie w samochodzie - oznajmiłam. On złapał mnie za ręke i wyszliśmy z mojego pokoju. Wsiadłam do samochodu i w dordze poprawiłam fryzurke. Wbiegliśmy do szpitala i korytarzem szybko w strone sali gdzie leżała Samara. Wszyscy już tam byli, siedzieli na korytarzu, tylko Billa nie było.
- Co sie dzieje?! - zapytałam Toma kiedy już dobiegliśmy z trudem łapiąc oddech
- Bill jest u Samary... Źle z nią... - oznajmił smutny - idz tam, ona chciała cie zobaczyć - oznajmił. Ja kiwnełam niepewnie głową i weszłam do sali lekko pukając w drzwi. Powoli weszłam na oddział. Bill siedział na łóżku i trzymał Samare za ręke. Trzymał jej dłoń w rękach jakby miał w nich skarb. Patrzał na nią. Wkońcu odgarnął włosy z jej twarzy, była blada i miała podkrążone oczy.
- ...Jesteś taka piękna... Najpiękniejsza. Wszystkie zawsze ci zazdroszczą...Wyjdziesz z tego... Będziesz moja, tylko moja. Już na zawsze razem... - Bill szeptał do niej. Ona była bardzo zmęczona.
- Bill... Przytul mnie - szepnęła. On zbliżył się i wziął ją w ramiona. Samara spojrzała na niego i położyła ręke na jego policzku zcierając z niego łzy. On mimo wszystko uśmiechał się do niej i starał się być radosny. Samara zjechała rękom na podbrudek i przysunęła do niego swoją twarz, czarnowłosy lekko się pochylił i złączyli się w pocałunku... Czułam się jak w romansie... Tak okropnie chciałam żeby wyzdrowiała i była z nim szczęśliwa nawet kosztem mojego szczęścia... Oni się tak bardzo kochali...
- Dish... - odezwała się kiedy już odsunął od niej twarz. Trzymał ją w ciąż w ramionach. Ona wyciągnęła do mnie ręke - Dish... Dbaj o niego - odezwała się trzymając moją dłoń - kochaj go tak mocno jak ja kochałam i nigdy się nie sprzeczajcie o byle co... Szkoda tak pięknej miłości - oznajmiła cichym głosem z trudem łapiąc oddech.
- Ale Samara... Ja... - zaczęłam się jąkać
- Ja wiem jak go kochasz... To widać - odezwała się nie dając mi dokończyć. Uśmiechnęłam się. Czułam jak łezka toczy mi się po policzku. Bill wciąż mocno ją obejmował. Ona złapała oddech i zamknęła oczy. Głowe oparła o ramię Billa. Jej ręka puściła moją i zwysała bezwiednie z łóżka... Maszyna wydała z siebie ostatnie długie piii.... Bill spojrzał na nią
- Samara! Samara! Obudź się prosze! Samara! - krzyczał do niej objemując ją mocno - Byłaś całym moim życiem! Kochałem cie do ostatnich chwil życia... Twojego życia... - płakał zciaskając ją mocno. - Doktorze! Doktorze ona nie oddycha! - krzyczał we łzach. Ona już nie żyła... Oparłam się o ściane... Zakryłam rękom usta i usiadłam w kącie na podłodze przyglądając się Tomowi który prubował odciągnąć Billa od martwej już Samary.


Dish 13/09/2006 11:14:23 [komentarzy 0] Podoba ci się moje opko?Napisz co o tym myslisz